Mechanizmy czołowo-logiczne

Halina Jankowska, która z polskich autorów najwięcej zaj­mowała się ejdetyzmem, przemawia za ewolucyjnym ujęciem tego zjawiska i na poparcie tego zapatrywania przytacza nastę­pujące dowody: 1) odsetek ejdetyków wśród dzieci (wpraw­dzie u różnych badaczy bardzo różny), zależy od miejscowości, wieku, środowiska i warunków oraz metod nauczania, dosięga jednak 70%, a nawet w poszczególnych grupach 90% ogółu dzieci; 2) Roessler u 6—7-letnich dzieci stwierdził większy odsetek ejdetyków niż w latach późniejszych; 3) z wiekiem i w miarę rozwoju myślenia oderwanego cecha ejdetyzmu ustę­puje. Przemawia też za tym, mówi dalej Jankowska, 4) „ejdetyczna struktura świadomości” człowieka pierwotnego, wy­kazywana przez E. Jaensche’a na podstawie prac Levy-Bruhla, Livingstona i innych; 5) wreszcie za teorią ewolucyjną prze­mawia zjawisko występowania omamów, jako jednego z ob­jawów regresji psychicznej.

Trzeba się zgodzić w całej rozciągłości z tym ewolucyjnym poglądem Jankowskiej, a nawet, jeżeli się ma na myśli wy­wody Szumana o nabywaniu poznawania przez małe dzieci w symbolach wzrokowych jako zupełnie normalnej drogi roz­woju psychicznego, to rzeczywiście odpadają wszelkie wąt­pliwości Jankowskiej, dotyczące powszechności zjawiska u dzieci w wieku przedszkolnym. Również powszechne jest za­nikanie ejdetyzmu po 7 roku życia, w miarę rozwoju myśle­nia oderwanego, a więc dynamizmów czołowo-logicznych, któ­re umożliwiają krytyczną ocenę i odróżnianie postrzegania od wyobrażenia zmysłowego. Tylko względnie dość rzadkie wy­jątki — zwłaszcza artyści i poeci -— zachowują w wieku doj­rzałym zdolność dowolnego przełączania się z myślenia oder­wanego na myślenie w symbolach wzrokowych, ogromna większość ludzi zwykłych z wiekiem zdaje się zatracać defini­tywnie zdolność myślenia w symbolach wzrokowych i tylko z trudnością, w sposób niewyraźny i mglisty, może sobie przy­pominać nawet bardzo często widywane osoby i przedmioty. Ale nawet ci zwykli ludzie w pewnych wyjątkowych oko­licznościach mogą się stawać przejściowo ejdetykami w sta­nie czuwania: mianowicie po jakichś potwornych, wstrząsają­cych przeżyciach, np. z czasów okupacji niemieckiej w War­szawie 1939—44, niektóre wspomnienia przez parę dni natręt­nie wracały do świadomości właśnie z wyrazistością ‚niebywa­łą, prawie taką jak w postrzeganiu. Te chwile są zrozumiałe jako dyssolucje, wywoływane przez silną, izolowaną domi­nantę uczuciową, obniżającą chwilowy poziom świadomości do szczebla prelogicznego.

Z psychofizjologicznego punktu widzenia takie przełączenie — jeżeli można dzisiaj takie przypuszczenie wyrazić — jest może jakimś przepływaniem dominanty energetycznej z jed­nego narządu korowego do drugiego, na podobieństwo tych przepływów i odpływów fal, o których mówią Uexkull i Kurt Goldstein. Dorosły i normalny ejdetyk w każdym razie — bez względu na mechanizm tego procesu — ma wyraźną zdolność wyzwalania, odhamowywania prelogicznego myślenia w obra­zach wzrokowych i Jankowska słusznie twierdzi, że Goldstein sam musi być ejdetykiem, skoro pisze, że „obrazy postrzegane i obrazy wspomnieniowe jako poszczególne zjawiska psychicz­ne w zasadzie nie dają się odróżnić” i skoro drogą ćwiczeń on i Meyer potrafili wywołać „wrażenie zupełnie zmysłowe”. Zdaje się jednak, że u wielu osób, może u większości, wszelkie podobne ćwiczenia są bezowocne i nie jest możliwe za po­mocą ćwiczenia osiągnąć choćby wspomnienia o przybliżonej żywości zmysłowej.

Po tym krótkim omówieniu dwóch podstawowych cech dynamizmów .czołowo-logicznych, mianowicie: sprzężenia uczuć i myślenia w symbolach wyrazowych, cech tak jaskrawo prze­ciwstawiających się izolowanemu charakterowi uczuć pięter rozwojowo niższych i ich myśleniu w symbolach wzrokowych, przejdziemy teraz do omówienia w kilku słowach stosunku cech, słusznie podkreślanych przez Z. Freuda jako charakte­ryzujących mechanizmy prelogiczne, do dynamizmów czoło­wo-logicznych.

Myślenie prelogiczne nie uwzględnia żadnych praw przyro­dy ani logiki, nie uwzględnia porządku w czasie i w przestrze­ni, wykazuje animizacje przedmiotów martwych, wykazuje objaw „zgęszczenia” w jednej osobie kilku osób lub w jed­nym przedmiocie cech kilku różnych przedmiotów, wykazuje przesunięcia i symbolizację. Rzeczywiście w marzeniach sen­nych albo w chorobowych majaczeniach wszystkie te cechy spotykamy zawsze, wyrażone w sposób mniej lub bardziej wy­bitny. W jakiejś postaci najbardziej prymitywnej, zaczątkowej spotykamy je nie tylko u dzieci między 3 a 6 rokiem życia, ale nawet i u młodszych dzieci. Można więc powiedzieć, że wymieniane tutaj cechy myślenia prelogicznego w kształcie mniej lub więcej wykończonym charakteryzują w ogóle dziecko w wieku przedszkolnym, począwszy od chwili, kiedy staje się zdolne do myślenia.

Dalszą charakterystyką wymienionych cech myślenia prelogicznego jest to, że stanowią one krańcowe przeciwieństwo cech myślenia czolowo-logicznego, podobnie jak w izolowa­nym charakterze uczuć prelogicznych widzieliśmy przeciwień­stwo uczuć sprzężonych i jak myślenie w symbolach wzroko­wych musieliśmy uznać za przeciwieństwo myślenia w sym­bolach wyrazowych. Rzeczywiście sama nazwa myślenia przyczynowo-logicznego wskazuje na jego przeciwstawność w sto­sunku do myślenia prelogicznego, sterowanego — bez żadnej kontroli — przez jakieś izolowane pragnienie łub obawę.

Na piętrze dynamizmów czołowo-sprzężonych, myśleniem rządzą również uczucia, ale uczucia sprzężone, nie izolowane; uczucia te, sprzężone są w jednym układzie energetycznym, w którym między innymi działa dążność poznawcza, pozna­na już na piętrze odruchowo-warunkowym jako „instynkt cie­kawości” Pawłowa, czyli popęd poznawczy instynktu, dążący już nawet na tym najniższym poziomie korowym do możliwie najdokładniejszego poznania przedmiotu badanego (chwyt i manipulacje od III do VI kwartału życia dziecka). Ten możli­wie najczystszy, najbardziej bezinteresowny popęd poznaw­czy, który występuje tylko u niemowlęcia w chwilach, gdy wszelkie jego potrzeby ustrojowe są zaspokojone, zostaje stłumiony na piętrze prelogicznym przez izolowane pragnienie lub obawę, która się staje dominantą tak silną, że tłumi zarów­no popęd poznawczy, jak w ogóle wszelkie inne pragnienia i obawy. Albo ściślej mówiąc; popęd poznawczy nie zanika tutaj doszczętnie, ale działa w zakresie bardzo ograniczonym, mianowicie dostarcza tylko tego materiału poznawczego, który jest potrzebny do zrealizowania pragnienia czy obawy, wystę­pującej w charakterze dominanty, której popęd poznawczy zostaje tu całkowicie podporządkowany.

Marcin Autor